Widziałeś kiedyś w Polsce osobę, która przyłapana na ściąganiu spaliła się ze wstydu? Czy takiego człowieka napiętnowali później
rówieśnicy? Może go szykanowano, wytykano palcami, szepcąc w jej kierunku słowo „oszust”? Nic podobnego.
Ściąganie jest nieodłącznym elementem polskiego systemu edukacji. Bytuje w szkolnej rzeczywistości na równi z poziomem nieistotnych treści,
które próbuje się nam przekazać. Im więcej informacji utrwalanych jedynie w naszej pamięci krótkotrwałej, tym większe prawdopodobieństwo wybierania drogi na skróty.
Ściągają niemal wszyscy – jedni lepiej, drudzy gorzej. Są wśród nich jednak tacy, którzy niezależnie od okoliczności, zawsze wygrywają.

Używają np. zestawu z mikrosłuchawką, co znacznie ułatwia proces przypominania sobie treści podczas lub nawet mikrokamery szpiegowskiej celem przesłania obrazu pola walki do zewnętrznego odbiorcy:)